02.12.2008.
Strona główna
Wiadomości
Pogoda
Wyszukaj
Rozrywka
PROMOCJE !!!
Ogłoszenia
Blog
e-Kartki
Katalog WWW
Katalog Firm
Forum
Promocja dla Biznesów
miniChat
Nowości w Portalu
Polskie TV na żywo
PROMOCJE !!!
Konkursy
Imprezy
Logowanie





Zapomniałeś hasła
Nie masz konta? Załóż sobie
Zamów biuletyn






Kontakt
Polityka prywatności
Regulamin portalu

>>> Strona główna


Czy wiesz, że w tym portalu możesz zamieścić BEZPŁATNIE ogłoszenie?

 


Advertisement
Ostatnie wiadomości
Wiele hałasu o niewiele Drukuj E-mail
Wpisany: Administrator   
07.07.2006.
Redaktor naczelna „Tageszeitung“ Basha Mika przyznaje, że niektóre fragmenty tego artykułu rzeczywiście były„szczególnie nietaktowne”. Jednak tekst można jednoznacznie rozpoznać jako satyrę. Ponadto, na co zwróciła uwagę polskiej ambasadzie w Berlinie, która na polecenie Warszawy musiała zaprotestować, istnieje coś takiego jak wolność prasy – a tego niektórzy polscy politycy najwidoczniej muszą się jeszcze nauczyć. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Berlinie odmówiło komentarza.
Komentarz: Kaczyński nie jest „kartoflem”

Satyra w małej berlińskiej gazecie „Tageszeitung” która bierze na cel polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wzburza Warszawę. Denerwują się szef rządu, minister spraw zagranicznych, sekretarze stanu – jak gdyby w Polsce nie było przysłowia: psy szczekają, karawana jedzie dalej.

Bez wątpienia satyra „taz” na polskiego prezydenta, w której występuje on jako „gałgan” i „kartofel”, jest prymitywna i nie świadczy o sile umysłu autora. Zrozumiałe też, że Kaczyński ma absolutnie powód, by uważać, że jest niesprawiedliwie traktowany przez zachodnią, także niemiecką prasę. Bo właśnie on nie jest żadnym prostakiem.  

Kaczyński to, jak na zawodowego polityka, człowiek niezwykle wykształcony, który udowodnił ponadto, że potrafi nadal się uczyć. Uwolnił od napięć swoje stosunki z Niemcami, także dzięki wspólnej ofensywie uprzejmości ze strony prezydenta Horsta Köhlera i kanclerz Angeli Merkel. Znacznie wycofał się też ze swego wcześniejszego eurosceptycyzmu. W końcu zaakceptował, nawet jeżeli zgrzytając zębami, warszawską paradę homoseksualistów i lesbijek.

Teraz chce się niemal wierzyć, że to nieprzychylni mu polscy politycy pragną tę niezbyt udaną satyrę, na którą normalnie nie zwrócono by większej uwagi, rozdąć do rangi afery. Satyra nie powinna zaszkodzić reputacji polskiego prezydenta, czyni to raczej wywołana obecnie wrzawa. I jeśli niedoświadczona minister spraw zagranicznych Anna Fotyga porównuje „taz”, uważaną za czołowego przeciwnika starych i nowych nazistów, z nazistowską gadzinówką „Der Stürmer”, to jest to prawdziwy skandal.


 
wstecz   dalej »
KF