|
Dzięki golowi Dawida Janczyka, a przede wszystkim wspaniałym interwencjom Bartosza Białkowskiego Polacy obronili remis w spotkaniu z mistrzem Azji - Koreą Południową.
Występ Polaków na stadion Olimpijski w Montrealu przyciągnął 35 tys. widzów. I chyba żaden z nich nie pożałował czasu, ani pieniędzy. Mecz był szybki, emocjonujący, ale z lekką przewagą Korei. Gdy Białkowski obronił dwie sytuacje sam na sam, a rywale spychali nas coraz głębiej, po odbiorze piłki na połowie rywala i podaniu do Janczyka strzeliliśmy gola "do szatni". Napastnik Legii minął obrońcę, a później założył "siatkę" bramkarzowi. Akcja marzenie, piękny gol! W drugiej połowie cofnęliśmy się torchę za głęboki i za rzadko kontratakowaliśmy. Właściwie nie stworzyliśmy żadnej groźnej sytuacji. Za to Koreańczycy siali spory zament w naszym polu karnym. W 71. min strzalem pod poprzeczkę wyrównał Sang Ho Lee, o którym zapomnieli obrońcy. Przy strzale z pięciu metrów Białkowski nie miał szans. Nasz bramkarz, grający na codzień w FC Southampton uratował drużynę w 93. min, broniąc bardzo trudne uderzenie głową koreańskiego napastnika. Polska - Korea Płd. 1:1 (1:0) Bramki: Dawid Janczyk (45.) - dla Polski; Sang Ho Lee (71.) - dla Korei. Polski zespół przeszedł do rundy-16 i zmierzy się z Argentyną 12 lipca o godz. 16:45 w Toronto. |