21.08.2008.
Strona główna
Wiadomości
Pogoda
Wyszukaj
Rozrywka
PROMOCJE !!!
Ogłoszenia
Blog
e-Kartki
Katalog WWW
Katalog Firm
Forum
Promocja dla Biznesów
miniChat
Zamów biuletyn






Kontakt
Polityka prywatności
Regulamin portalu

>>> Strona główna arrow Wywiady arrow Wywiad z Michałem Wiśniewskim


Czy wiesz, że w tym portalu możesz zamieścić BEZPŁATNIE ogłoszenie?

 


Advertisement
Wywiad z Michałem Wiśniewskim Drukuj E-mail
Wpisany: Marta Ciosmak   
22.01.2007.
O trasie koncertowej po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, kulisach sławy, twórczości artystycznej i wierze w Boga z Michałem Wiśniewskim, liderem zespołu Ich Troje, rozmawiała Marta Ciosmak (itvn)  

 

MICHAŁ WIŚNIEWSKI


Na początku opowiedz proszę o planach koncertowych na najbliższe miesiące.

Już 19-go stycznia rozpoczynamy gigantyczną trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie! Przed nami 28 koncertów, czyli jeszcze więcej niż podczas ostatniego tourne po Ameryce. Zaczynamy na Florydzie, kończymy w Las Vegas i Denver. Przedsięwzięcie jest naprawdę bardzo poważne. Zakupiliśmy własny autobus, który kiedyś należał do Kennyego Rodgersa. I muszę przyznać, że jest on bardzo śmieszny. Są w nim różowe kanapy, barki, duże plazmy. Wszystko na świetnym poziomie. Ale to taki typowy amerykański, kiczowaty autokar przepełniony rzeczami, które nikomu do niczego nie są potrzebne. I taki jest jego urok.


Jak powiedziałeś, to nie będzie wasza pierwsza trasa koncertowa po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Jakie wnioski po ubiegłorocznym turne? Co w tegorocznej trasie się zmieni? Czym ta trasa będzie się różniła od poprzedniej?

Dla nas najważniejsza jest publiczność. A publiczność w Stanach Zjednoczonych jest zupełnie inna niż publiczność w Polsce. W naszym kraju bardzo często zdarza się, że na koncercie ludzie są po prostu smutni. Gdy przychodzą na koncert, oczywiście chcą się bawić, ale jednak cały czas żyją problemami. I to widać. Jak Polak, który mieszka w Ameryce, idzie na koncert, świetnie się bawi. On nie myśli wtedy o „Giertychu, Lepperze, seksaferze” – jest daleko od wszelkich problemów i my to wyczuwamy. Typowa „amerykańska żaba” – czyli uśmiech od ucha do ucha. I to jest bardzo fajne. Nasza publiczność w USA i Kanadzie daje nam naprawdę niesamowitą energię i za to im bardzo gorąco dziękuję. Ja potrzebuję tej energii, by wytrzymać taką dosyć ciężką trasę.


Dużo osób przychodzi na wasze koncerty w USA?

Nie można tak jednoznacznie powiedzieć. Są takie miejsca, w których gramy, z uwagi na to, że są na trasie naszego przejazdu. Wstępujemy też do takich miejsc jak Thunder Bay. Tam jest mało Polonii, pewnie przyjdzie 350 osób, ale my dla nich też zagramy. Takie koncerty także są dla nas bardzo ważne.


Przed wami ciężka trasa – 28 koncertów. Zdarza się, że koncertujecie cztery dni z rzędu, później macie dzień przerwy i wszystko zaczyna się od nowa. Jak radzicie sobie ze zmęczeniem?

Powiem ci, że jest ciężko. Ale Ania, Jacek i ja podróżujemy samolotami, więc nie tracimy czasu w busach. Dbamy o to, abyśmy codziennie mieli masaż, kiedy tylko jest to możliwe, staramy się wysypiać. Aczkolwiek bardzo często jest tak, wieczorem gramy koncert, a następnego dnia z samego rana wylatujemy. A to z uwagi na to, by się nie spóźnić na następny koncert. Mimo to na koncertach ludzie potrafią dać tak dużo pozytywnej energii, że ja tego zmęczenia tam nie odczuwam. Bardziej odczuwa to zespół, który przejeżdża tysiące mil.


Na koncert zespołu Ich Troje, także w Polsce, przychodzi wiele osób. Ludzie uważają ciebie za showmana. Twoi fani bardzo często twierdzą, że koncert zespołu Ich Troje przypomina teatralną sztukę.

Staramy się, by tak było na każdym koncercie. Do Stanów zabieramy nowe elementy scenografii, wszystkie nowe kostiumy. Te koncerty będą zupełnie inne niż ubiegłoroczne. Będziemy grać piosenki z nowej płyty, ale nie zabraknie także hitów. Bo hity zawsze trzeba zagrać, Lady Pank na każdym koncercie musi zagrać „Mniej niż zero”, na koncercie MAANAM nie może zabraknąć „Kocham cię kochanie moje”. Tak więc i my gramy nowości, ale i hity.


Czy wszystkie przygotowania przed wyjazdem dopięte są już na ostatni guzik?

Niestety, nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Trzy osoby z naszej ekipy nie dostały wizy kanadyjskiej. W związku z tym, musimy szukać zastępstwa. To naprawdę bardzo przykre, ale nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. Z powodu mało istotnych kwestii te osoby nie otrzymały wiz i nie mogą z nami pojechać. Ale takie jest prawo i nie mamy na nie wpływu. Tak czy tak jakoś sobie poradzimy.



Zmieniony ( 22.01.2007. )
 
Spa Allure