|
Strona 2 z 4 Ale nie są to członkowie zespołu. Na szczęście nie. Wszyscy członkowie zespołu mają wizy.
Jesteś znany chyba wszystkim Polakom. Jedni cię lubią inni nie. Ale nikt chyba nie zaprzeczy, że odniosłeś sukces. Czy teraz, kiedy myślisz o twoim zawodowym dorobku, uważasz, że ten największy sukces jest już za tobą, czy, to, co najważniejsze dopiero przed tobą? Tak naprawdę myślę, że Ich Troje największy sukces ma już za sobą. A osobiście, za moją największą porażkę życiową uważam rozstanie z Martą i to, że po części straciłem kontakt z moimi dziećmi. Ale będę o nie walczył. A za największy sukces uważam to, że jestem z Anią i mamy wspaniałego maluszka, który daje nam wiele radości. Reszta tak naprawdę się nie liczy. Nie liczy się żadna złotówka. Owszem pieniądze są ważne, by przeżyć, ale nie są najważniejsze.
Jednak na brak pieniędzy z pewnością nie narzekasz. Ale ważne jest to, że dzielisz się nimi z osobami potrzebującymi. Pomagasz przede wszystkim dzieciom z domów dziecka. Za chwilę przyjeżdża do Ciebie dwadzieścioro dzieci z Domu Dziecka. Ja wychowałem się w Domu Dziecka. Wiem, że takim dzieciom brakuje miłości. One potrzebują naszej pomocy, więc staram się im pomagać. Dzieci zostaną u nas do jutra. Nasz dom wbrew pozorom jest otwarty. Ja się z tego powodu bardzo cieszę, bo dzięki temu jestem blisko tego, co najbardziej cenię, bliżej ludzi. Zawsze jak ktoś mnie pyta, w czym upatruję sukces? Odpowiadam – w niczym. Po prostu jestem, jaki jestem. Może głupio to brzmi, ale taka jest prawda.
Wspomniałeś o tym, że twoją największą porażką było rozstanie z Martą i wasz spór o opiekę nad dziećmi. Nie masz wrażenia, że na ten temat powiedziano wiele słów. I niczego to nie zmieniło. Powiedziano za dużo. Ta sprawa nie jest tylko naszym problemem. Nasz ślub z Martą był bardzo medialny. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób ma mi to za złe. Wiele osób całą winę za rozpad tego związku zgania na mnie. A nie o to tutaj chodzi. Nie udało nam się. Nie z mojej winy, ale nie to jest w tym wszystkim istotne. Coś prysło jak bańka mydlana. Szkoda, przykro mi. Tak naprawdę, jeżeli mówimy o tym, że ja walczę, to muszę zaznaczyć, że ja nie walczę z Martą. Walczę bardziej z osobami, do walki z którymi wydaje mi się, że jestem zobowiązany. W domu Marty mieszkają moje dzieci. Chcę o nie walczyć. Postanowiłem, że teraz na czas trasy koncertowej postaram się być ponad tym. Może w tym czasie sprawy same się wyciszą i wrócimy do normalności.
Wierzysz w to, że dojdziecie z Martą do porozumienia? Pewnie. Zawsze jest szansa, trzeba tylko chcieć rozmawiać.
A ty chcesz? Oczywiście, że tak. Ja za każdym razem powtarzam: wystarczy dać mi dzieci. Wtedy nie będzie problemu. Bo nikt nie zrozumie ojca, który nie może widywać swoich dzieci. Nie ma takiej armaty, której bym nie wytoczył, by dzieci wróciły do mnie. Ale ta armata tak samo rani mnie. Ten temat jest dla mnie bardzo trudny. Dlatego przez najbliższe dwa miesiące chcę być ponad tym i myśleć o rzeczach pozytywnych.
Niemal codziennie jakieś tytuły prasowe publikują informacje na twój temat, na temat twojej żony czy dzieci. Czy nie denerwuje ciebie to, że media opisują wszystko co, dzieje się w twoim życiu, zarówno te dobre rzeczy, jak i złe? I nie zawsze piszą cała prawdę… Czy nie masz tego czasami po prostu dość? Mam dość w takich sytuacjach jak teraz. Na łamach prasy zostałem niesłusznie oskarżony o popełnienie przestępstwa. Ja w zasadzie nic na ten temat nie wiem. Ale te publikacje wystarczyły, by Ambasada Kanadyjska kazała każdemu, kto wyjeżdża z nami dostarczyć zaświadczenie o niekaralności. Jeden chłopak kilka lat temu stracił prawo jazdy i z tego powodu nie otrzymał wizy – z tego powodu nie może z nami pojechać.
|