20.07.2008.
Strona główna
Wiadomości
Pogoda
Wyszukaj
Rozrywka
PROMOCJE !!!
Ogłoszenia
Blog
e-Kartki
Katalog WWW
Katalog Firm
Forum
Promocja dla Biznesów
miniChat
Zamów biuletyn






Kontakt
Polityka prywatności
Regulamin portalu

>>> Strona główna arrow Wiadomości arrow Felietony arrow Wielki odjazd


Czy wiesz, że w tym portalu możesz zamieścić BEZPŁATNIE ogłoszenie?

 


Advertisement
Wielki odjazd Drukuj E-mail
Wpisany: Martyna Bunda-Polityka   
15.03.2006.

Obecność nieobecnych

Zasadnicza różnica między dwiema ostatnimi falami jest taka, że gdy odpływała tamta pod koniec lat 80., w Polsce bito na alarm, że to drenaż mózgów, a teraz wśród badaczy migracji – pełen spokój. – W tamtym sformułowaniu był bardziej element propagandy niż diagnoza rzeczywistego zagrożenia – opowiada prof. Dariusz Stola, historyk i specjalista od migracji z Collegium Civitas w Warszawie. – „Drenują” brzmiało jak „źli kapitaliści niecnie wykorzystują”. A partia w celu podgrzania atmosfery organizowała publiczne dysputy, czy by nie wprowadzić obowiązku zwrotu państwu kosztów studiów w związku z takim wyjazdem. Ale tamten lament miał w istocie podtekst polityczny. W archiwach IPN odnalazłem dziesiątki opracowań na temat załamywania się sieci kontrwywiadowczej, bo jak upilnować taką rzeszę Polaków? Prof. Stola uważa, że Polacy, którzy zostali w kraju, skorzystali na tej fali emigracji. – Komuniści bali się dalej przykręcać śrubę, żeby im wszyscy nie pouciekali.

Emigranci mieli zbawczy wpływ na polską gospodarkę oraz życie społeczne z kilku powodów. Po pierwsze – poprzez transfery finansowe. Po drugie – funkcjonowali w roli łącznika ze światem. Tak samo stać się ma podobno w wypadku tych młodszych.

Robert opowiada, że nigdy nie zapomniał, kim jest i już w 1992 r., najszybciej jak się dało, zainstalował Internet, po to, by wiedzieć, co się dzieje w kraju. Zapisał się na strony polskich grup dyskusyjnych, gdzie wówczas bywała (wirtualnie) elita, studenci, kadra akademicka, bo głównie tacy mieli dostęp do sieci. A gdy ci z list się skarżyli, że nie mają dostępu do kultury, zaczęli z żoną, Polką, organizować „polentransport”, jak to nazywają. A więc wyszukiwali najważniejsze filmy, takie, o których na świecie właśnie się mówiło, i takie, które sami uważali za istotne, kopiowali na kasety wideo, robili opisy po polsku i wsadzali w paczki do Polski. Za darmo, dla sprawy.

Emigranci z poprzedniej fali jeszcze na jeden sposób okazali się użyteczni w kraju. Zdaniem prof. Odeda Starka, ekonomisty Uniwersytetu Warszawskiego, masowa migracja ludzi z wyższym wykształceniem w krótkiej perspektywie, istotnie, obniża poziom wykształcenia całego społeczeństwa. Ale za to w dłuższej – powoduje jego wzrost. Hipoteza Starka opiera się na prostej zasadzie: wykształcenie staje się synonimem szansy, bo skoro ktoś skończył studia, znał język, to wyjechał.

Taka masowa emigracja być może ugruntowuje w ludziach poczucie, że dzięki studiom ich dzieci będą miały o jedną życiową opcję więcej do wyboru – powiada prof. Dariusz Stola. – Czterokrotne zwiększenie się liczby ludzi z wyższym wykształceniem, najważniejszy sukces polskiej transformacji, też jest w jakiś sposób pochodną tamtej emigracji. A jak to wygląda z punktu widzenia całej gospodarki? Czy to nie marnotrawstwo, że człowiek porzuca posadę nauczyciela i zostaje pomywaczem? Ekonomista odpowie: widać w ojczyźnie jego potencjał jest gorzej wykorzystywany. A jeśli spojrzeć na światową gospodarkę jak na zbiór inteligentnych trybików, to emigracja okaże się sposobem autonaprawy systemu: kiepsko wykorzystany trybik z pożytkiem dla całego układu wpasowuje się tam, gdzie jest najlepiej wykorzystany.



Zmieniony ( 07.06.2006. )
 
wstecz   dalej »
Spa Allure