|
Polska przyspieszy wysłanie swoich oddziałów do Afganistanu. Ponad 1000 dodatkowych żołnierzy zostanie wysłanych w lutym, czyli 6 miesięcy przed terminem - obiecuje w wywiadzie dla "Daily Telegraph" minister Radek Sikorski.
Polska wysyła swoich żołnierzy do Afganistanu bez żadnych warunków wstępnych oraz ograniczeń. Ma to być gest dobrej woli, dający przykład "Starej Europie" wyjaśnia min. Sikorski.
W przeciwieństwie do pozostałych oddziałów NATO polskie oddziały będą brały udział w misjach bojowych, nie ograniczając się jedynie do stacjonowania w bazach. "Misja w Afganistanie będzie prawdopodobnie najbardziej wymagającym zadaniem dla polskiej armii od czasów szturmu Berlina w 1945 r." , komentuje min. Sikorski. "Jako ktoś, kto zna ten kraj, wiem jakiego wyzwania się podejmujemy" - dodaje.
"Jeśli nasi sojusznicy będą w potrzebie, uratujemy ich - będziemy wyznaczać dobre przykłady", wtedy może i inni sojusznicy zaangażują swoje oddziały, zapewnia Sikorski - "a wtedy będziemy mogli zapewnić bezpieczeństwo w Afganistanie".
Oznacza to, że oddziały koalicji służące w zapalnym, południowym, regionie Afganistanu będą mogły wezwać na pomoc 500 polskich spadochroniarzy z elitarnej 18 Bielskiej Brygady Powietrznodesantowej.
Brygada przechodzi właśnie pod okiem Amerykanów specjalistyczne szkolenie w udzielania pomocy oddziałom będącym w stanie okrążenia.
Polscy spadochroniarze wejdą w skład grupy powietrznego szybkiego reagowania ISAF, stacjonującej w bazie lotniczej Bagram pod Kabulem.
Polscy żołnierze wykorzystujący zazwyczaj rosyjski sprzęt, podczas misji będą używali amerykańskiego wyposażenia. Unikną dzięki temu przywołania złych wspomnień Afgańczyków z czasów inwazji radzieckiej, a zwłaszcza obrazu radzieckich helikopterów bojowych Mi-24.
Pomimo, iż opinia publiczna w Polsce jest przeciwna zaangażowaniu polskich żołnierzy, Sikorski zapewnia, że polski rząd jest zdeterminowany aby wypełnić obietnicę i wysłać dodatkowe oddziały do Afganistanu. Zwłaszcza, że aktywny udział w misjach NATO jest postrzegany w Polsce jako główny aspekt polityki bezpieczeństwa.
"Afganistan jest dla nas bardzo obcy, nie mamy tam żadnych strategicznych interesów, dlatego prawdziwym wyzwaniem jest wytłumaczyć opinii publicznej dlaczego powinniśmy tam być" - wyjaśnia Daily Telegraph Radek Sikorski.
Minister obrony narodowej Radosław Sikorski o afgańskiej misji Polaków mówił także w Sejmie.
Podkreślał, że informacje medialne o planowanym wysłaniu do Afganistanu 2 tys. żołnierzy, są nieporozumieniem. Zaznaczył, że jednorazowo w misji weźmie udział tysiąc żołnierzy.
"Polscy żołnierze na misjach rotują co 6 miesięcy. Jeśli wysyłamy jeden tysiąc, to co to oznacza? - Że 2 tys. pojedzie w ciągu roku" - wyjaśniał Sikorski, przedstawiając informację bieżącą w tej sprawie.
Dodał też, że szacunkowy koszt utrzymania sprzętu będzie wynosić ok. 22 mln zł, natomiast koszty przygotowania, transportu i utrzymania żołnierzy w Afganistanie, przez 12 miesięcy, ok. 300 mln zł.
Sikorski podkreślił też, że koszty samego transportu i funkcjonowanie polskiego kontyngentu oceniane są na kwotę 170 mln zł, zaś wyposażenie - 130 mln zł. Podkreślił też, że koszty te mogą wzrosnąć, gdyż "podziela troskę posłów, by polski żołnierz na wojnę miał całe wyposażanie, jakiego potrzebuje, zarówno dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa jak i wykonania zadań".
"Bardzo proszę i apeluję do Wysokiej Izby o wsparcie tych działań, które będą miały na celu dobre wyekwipowanie naszego kontyngentu" - dodał.
Posłowie pytali ministra obrony m.in. o to, czy mamy zapewniony transport do Afganistanu; o faktyczny cel misji; a także o jej dokładne koszty. Poseł Zbyszek Zaborowski (SLD) przypomniał, że poprzedni rząd planował wysłanie do 700 polskich żołnierzy na misję w Afganistanie, ale po wycofaniu polskiego kontyngentu z Iraku. W związku z tym pytał, jak zostaną połączone obie operacje? Posłowie chcieli się także dowiedzieć, jak zostanie zabezpieczona opieka medyczna i psychologiczna żołnierzy.
W środę Sikorski zapowiedział, że prezydentowi i Radzie Ministrów będzie rekomendował, by misja polskich wojsk w Afganistanie trwała rok. Dodał, że decyzja w tej sprawie należy do prezydenta. "Chciałbym, aby ta operacja zakończyła się sukcesem jak najszybciej, bo wszyscy wiemy, że będzie kosztowna i ryzykowna. Tego typu sytuacje mają to do siebie, że gdyby były łatwe, to nie trzeba by wysyłać żołnierzy. Dlatego że łatwe nie są, wysyłamy tam to, co mamy najlepsze" - mówił dziennikarzom.
Obecnie polski kontyngent w Afganistanie liczy ok. 190 żołnierzy i pracowników wojska. W jego skład wchodzą dwa zgrupowania - jedno w ramach operacji Enduring Freedom, drugie - ISAF.
Na początku przyszłego roku Polska zamierza zwiększyć swoje zaangażowania w Afganistanie. W Enduring Freedom ma pozostać ok. 150 wojskowych, ok. tysiąca ma liczyć kontyngent w ramach misji NATO ISAF. Decyzja o zwiększeniu polskiego kontyngentu wywołała dyskusje wśród polityków zarówno koalicji, jak i opozycji.
|