15.10.2008.
Strona główna
Wiadomości
Pogoda
Wyszukaj
Rozrywka
PROMOCJE !!!
Ogłoszenia
Blog
e-Kartki
Katalog WWW
Katalog Firm
Forum
Promocja dla Biznesów
miniChat
Zamów biuletyn






Kontakt
Polityka prywatności
Regulamin portalu

>>> Strona główna arrow Wiadomości arrow Samobójstwo 14-latki - sąd zdecyduje o losie chłopców


Czy wiesz, że w tym portalu możesz zamieścić BEZPŁATNIE ogłoszenie?

 


Advertisement
Samobójstwo 14-latki - sąd zdecyduje o losie chłopców Drukuj E-mail
Wpisany: Administrator   
26.10.2006.
Sąd Rodzinny zdecyduje dziś o losie piątki gimnazjalistów z Gdańska, którzy kilka dni temu upokorzyli i sfilmowali koleżankę z klasy. Dziewczynka w konsekwencji odebrała sobie życie. Rozprawę zaplanowano dziś na godzinę 12.00. Posiedzenie sądu będzie zamknięte dla prasy.

14-letnia Anna H. była uczennicą drugiej klasy Gimnazjum nr 2 w Gdańsku. W miniony piątek, czterej koledzy obezwładnili dziewczynkę podczas lekcji, pod nieobecność nauczycielki. Chłopcy zdjęli jej spodnie i bieliznę, symulowali gwałt. Wszystko nagrywał na telefon komórkowy piąty ze sprawców. Całe zajście przez kilkanaście minut obserwowało 20 nastolatków, nikt z nich nie pomógł dziewczynie.

Zapłakana 14-latka uciekła z lekcji do domu. Nie rozmawiała o zajściu z rodzicami. Dzień później odebrała sobie życie. Powiesiła się w swojej sypialni na skakance. Na jutro zaplanowano pogrzeb dziewczynki.

Chłopcy, którzy są sprawcami upokorzenia 14-latki trafili do policyjnej izby dziecka. Zostali już przesłuchani.

Twierdzą, że chcieli zażartować z koleżanki, która się im podobała. Dziś o ich losie zdecyduje sąd. Według prawa - najniższą karą wobec nieletnich jest ustanowienie kuratora, najwyższą - pobyt w domu poprawczym.

Jak powiedział reporter radia RMF FM, który rozmawiał z konwojującym chłopców policjantów, gimnazjaliści są przestraszeni. Nie zdawali sobie sprawy do czego może doprowadzić ich zachowanie.

Minister Roman Giertych zadecydował, że piątek będzie dniem żałoby we wszystkich polskich szkołach.

- Kolesie chcieli się popisać - mówili w szkole reporterom "Gazety Wyborczej" koledzy Ani i sprawców jej upokorzenia. To niezła beka tak obmacać dziewczynę. Chcieli pokazać, że są zajebiści - mówią uczniowie - Wszyscy się nabijali, nikt nie sądził, że laska tego nie wytrzyma.

Cała piątka napastników to koledzy Ani z Kiełpina. W większości, tak jak i ona, są dziećmi zamożnych rolników, Kaszubów. Po kilku rozmowach z miejscowymi, okazuje się jednak, że kilku z nich ma już na koncie chuligańskie wybryki. Wieczorami - według relacji sąsiada - "włóczyli się po wsi i zastraszali rówieśników". W dniu zakończenia minionego roku szkolnego zdewastowali samochody nauczycieli zaparkowane pod podstawówką w Kiełpinie. Nikt nie zawiadomił wtedy policji.

- Córka nie interesowała się chłopcami - mówi cicho matka Ani. Mąż obejmuje ją milcząc. - Była bardzo skromna, nawet wstydliwa. Krępowała się, by odsłonić choćby kawałek brzucha. W szkole szło jej przeciętnie, ale wszystko nadrabiała pilnością... Do końca życia nie wybaczymy sobie, że nie domyśliliśmy się, że tam w szkole stało się coś tak poważnego. Napiszcie, że nie winię za śmierć córki tych chłopców, ani ich rodzin. Zadzwonię do ich matek, żeby wiedziały - pisze "Gazeta"..

"Dziennik" pisze dzisiaj, że w czasie wizyty jego dziennikarzy w szkole do której chodziła Ania uczniowie zachowują się jakby nic się nie stało.

"Chłopcy bagatelizowali zdarzenie. Tylko dziewczynki żaliły się, że nikt z nimi o tym, co się stało, nie porozmawiał. - To potworne - mówi "Dziennikowi" z pierwszej klasy - Nie możemy o tym rozmawiać z dziennikarzami pod groźbą nagany. Chcą nas ukarać, ale nikt nam nie wyjaśnił, co się stało. Żaden psycholog, żaden nauczyciel."

"Dziennik" rozmawia o tragedii Ani z prof. Brunonem Hołystem. Na pytanie, co mają zrobić rodzice, by nie spotkała ich taka tragedia jak rodziców dziewczyny odpowiada:

"Rodzice powinni jak najczęściej rozmawiać z dziećmi, wypytywać o przyczyny niepowodzeń i o to, jak sobie radzą. Dużą rolę odgrywa także środowisko rówieśnicze. Jeśli dziecko ma dobry kontakt z kolegami i rodzicami, to nie czuje się społecznie izolowane oraz ma możliwość wymiany myśli i emocji."

"Paradoksalnie właśnie dlatego dzieci przystępują do gangów, które dają im poczucie przynależności i rekompensują brak dobrych relacji rodzinnych" - mówi prof. Hołyst.

"Fakt" pisze, że jeden z chłopców, którzy poniżyli Anię, kochał się w dziewczynie, ale ona nie chciała z nim rozmawiać. "Dlatego postanowił ją upokorzyć? - zastanawia się "Fakt". Ania wróciła do domu. Jednej z przyjaciółek powiedziała, że nie chce żyć".

"Super Express" przytacza słowa ojca dziewczynki: "Ania była szczególnie wrażliwym dzieckiem. To, co się wydarzyło było dla niej tak straszne, że jej świat runął".

Gazeta przytacza także słowa matki jednego z chłopców. "Ostatnia się o tym dowiedziałam. Michał również płakał, gdy usłyszał o śmierci Ani. On jest dopiero półtora miesiąca w tej klasie. Lubił Anię, siedział z nią w jednej ławce".

"Rzeczpospolita" przytacza słowa pomorskiej wicekurator oświaty Anna Lis, która twierdzi, że "z tragedii media robią niezdrową sensację": - "O ewentualnej odpowiedzialności kogokolwiek w tej sprawie kuratorium wypowie się dopiero po zakończeniu wizytacji w szkole".

Krzysztof Gottesman pyta w "Rz": "Co jeszcze muszą zrobić szkolni bandyci, by wszyscy uzmysłowili sobie, jak bardzo chora jest polska szkoła? Nauczyciele z roku na rok tracą autorytet, uczniom coraz więcej wolno i tę wolność wykorzystują w sposób najprostszy. Nadpobudliwość dysleksja, dysgrafia stały się słowami-wytrychami, za pomocą których tłumaczy się często zwykłe lenistwo, chamstwo ale również pedagogiczną nieudolność i słabość. Czas już najwyższy, by o tym poważnie porozmawiać. Pomyślmy bardziej o dziewczynce z Gdańska, a nie o wszechpolskiej przeszłości Romana Giertycha."
 
wstecz   dalej »
15 Października 2008
Środa
Imieniny obchodzą:
Brunon, Gościsława,
Jadwiga, Sewer,
Tekla, Teresa
Do końca roku zostało 78 dni.
Blog