|
Zabójca z Montrealu nazywał się "aniołem śmierci" |
|
|
|
Wpisany: Administrator
|
|
15.09.2006. |
Młody mężczyzna zastrzelił jedną osobę, ranił 19 innych, zanim sam nie został zastrzelony przez policję. Na swoim blogu pisał, że chce "żyć szybko, umrzeć młodo i pozostawić po sobie zmasakrowane ciało", nazywał siebie "aniołem śmierci"
Do tragedii doszło w środę w Dawson College w centrum miasta. Mężczyzna wszedł do budynku i zaczął strzelać na oślep w kafeterii. - Był ubrany w czarny płaszcz i strzelał z pistoletu we wszystkich kierunkach - opowiadała dziennikarzom 17-letnia studentka Andrea Barone. Studenci padli na ziemię. Inni uciekali z budynku lub barykadowali się w salach. 19-letni Derick Osei schodził do kafeterii, gdy zobaczył napastnika. - Uciekłem na górę. Widziałem, jak postrzelił jakąś dziewczynę w nogę - opowiadał. Rannych zostało 20 osób. Jedna, 20-letnia kobieta, zmarła na miejscu. Pozostali, w tym sześć osób w stanie krytycznym, leży w szpitalach. Napastnika zastrzeliła policja.
Nie wiadomo, dlaczego mężczyzna postanowił zaatakować. Policja podała jego personalia - to 25-letni Kimveer Gill mieszkający pod Montrealem. Według kanadyjskich mediów był pochodzenia hinduskiego. Prowadził internetowy pamiętnik, w którym nazywał siebie "aniołem śmierci" i twierdził, że chce "żyć szybko, umrzeć młodo i pozostawić po sobie zmasakrowane ciało". Opublikował swoje zdjęcia z bronią w ręku. Podpis pod najnowszym głosi, że jest "gotowy do akcji".

Kimveer Gill na zdjęciu umieszczonym na stronie VampireFreaks.com Tragedia przypomniała mieszkańcom Montrealu podobną masakrę z 1989 r. Wtedy szaleniec, który twierdził, że kobiety zrujnowały mu życie, zastrzelił 14 kobiet na tamtejszej politechnice.
 Kimveer Gill z nożem. Zdjęcie ze strony VampireFreaks.com |