|
Dramatyczne chwile w Sejmie. Koalicji rządowej dopiero po kilku godzinach udało się przeforsować, by izba zajęła się zmianą ordynacji samorządowej. - Ta ordynacja to zamach stanu - krzyczy opozycja
Takiego napięcia na Wiejskiej nie było od stycznia, gdy ważyły się losy przedterminowych wyborów. Wszystko przez niespodziewany pomysł PiS, Samoobrony i LPR, by na kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi dokonać rewolucyjnej zmiany w ordynacji. Jeśli zostanie uchwalona, trzy partie koalicyjne, startując pod własnymi szyldami, będą mogły jednocześnie stworzyć porozumienie, wyraźnie preferujące je w wyborach. Z kolei partie nietworzące takich porozumień znajdą się w znacznie gorszej sytuacji. Opozycja wytoczyła przeciw temu pomysłowi najcięższe armaty. Rano, gdy Sejm miał włączyć zmianę ordynacji do porządku obrad, PO, SLD i PSL zerwały kworum, powtarzając manewr z poprzedniej nocy, gdy nie dopuściły do rozpatrywania ustawy o służbie cywilnej. Ruch był skuteczny - podczas porannego głosowania do kworum koalicji brakowało siedmiu posłów PiS, ośmiu Samoobrony oraz dwóch z LPR. Ogłaszano więc kolejne przerwy, podczas których szefowie klubów koalicyjnych nerwowo wydzwaniali po nieobecnych posłów. Próbowano do głosowania namówić dwóch posłów mniejszości niemieckiej. Oni jednak, choć w końcu przesądzili o włączeniu do porządku obrad ustawy o służbie cywilnej, w sprawie ordynacji samorządowej byli nieugięci. Posłowie PiS radzili, by PO z SLD też stworzyły wspólny blok. Te sugestie jeszcze bardziej rozjuszały polityków opozycji. - To granda, na kilka miesięcy przed wyborami robić zamach na ordynację wyborczą - grzmiał Ryszard Kalisz (SLD). Wtórował mu lider PO Donald Tusk: -Gdyby Marek Jurek szanował prawa opozycji, być może nie byłoby konieczności takich działań. A Jan Rokita (PO) dodał, że to, co proponuje koalicja, przypomina mu powiedzenie z 1947 r.: "urna wyborcza to taka tajemnicza szkatułka - wrzucasz Mikołajczyka, wyskakuje Gomułka". Koalicja nie była dłużna opozycji i też nie szczędziła jej ostrych słów za opór. -Mamy do czynienia z anarchizacją, z nawiązywaniem do najgorszych tradycji liberum veto - oburzał się wicepremier Roman Giertych. Ostatecznie przed 14. koalicji udało się zgromadzić 233 posłów (kworum to 231) - m.in. z Gdańska doleciał Jacek Kurski. Ordynację dołączono do porządku obrad. Debata odbyła się późno w nocy. Głosowanie zaplanowano na sobotę. Opozycja nie zamierza składać broni. Podczas posiedzenia Rady Krajowej PO Tusk wezwał do otwierania list na lokalnych działaczy samorządowych. -Niech odpowiedzią na partyjny blok koalicji rządowej będzie blok obywatelski -mówił. |